Członkowie PSR, po założeniu nowego konta, proszeni są o przesłanie informacji o swoim loginie na forum@psr.org.pl
Każdy nowy użytkownik forum musi zapoznać się z regulaminem forum.
Wojtek B. napisał:
Zdarza się jednak, że pełni zapału i - co bardzo rzadkie - dysponujący odpowiednią ilością wolnego czasu aktywni członkowie są powstrzymywani na długi czas przez brak odpowiedzi.
Podzielam Twój pogląd, że komunikacja, szczególnie ta pionowa, funkcjonuje w PSR nie najlepiej. Sam tego doświadczałem. Najlepszym wyjściem i lekarstwem jest daleko idąca decentralizacja decyzji i aktywności. A dokładnie: ogromna większość decyzji (akcje, projekty, inicjatywy etc) powinna być podejmowana na szczeblu ośrodków, tylko nieliczne na szczeblu ZG - to jest decentralizacja decyzji. Natomiast decentralizacja działań, to samodzielna realizacja własnych pomysłów. Przykład: masz pomysł plakatu "Jestem szczęśliwy bez Boga " firmowanego przez PSR. Zarząd ośrodka mówi OK (jeśli nie ma odwagi samodzielnie decydować - a powinien - pyta ZG). Dostajesz zgodę (pieniędzy nie, bo ich nie ma) i realizujesz swój pomysł od A do Z, czyli szukasz sponsora, szukasz grafika, szukasz drukarni, szukasz tablicy, zlecasz powieszenie plakatu etc. Najważniejszym jednak działaniem powinno być zgromadzenie zespołu "pomocników" - także spoza PSR.
Może nieco upierdliwie wrócę w tym miejscu do mojego koronnego twierdzenia, że JAK (zrealizować pomysł) jest trudniejsze od CO (chcesz/chcemy zrobić).
Andrzej Wendrychowicz napisał:
...zdarzyło mi się, że najlepiej przygotowany kontrakt, z opiniami tłumu prawników, kończył się klapą i włóczeniem po arbitrażach. Ale też nie raz i nie dwa doskonałe interesy robiliśmy bez żadnego kontraktu, na tzw. gębę. Bez dobrej woli "Umawiających się Stron" nie uda się nic zrobić.
I o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Przeregulowane prawo niczego nie załatwi, skomplikuje tylko i zagmatwa wszystko.
Rzecz w tym, że działalność PSR to nie jest 'robienie interesów'.
Rzeczywiście, sukces w biznesie zależy w największym stopniu od ludzi. Ale sukces organizacji ideowej, jaką jest PSR, mierzy się inną miarą. Dlatego stosunkowo bardziej istotne niż w organizacji biznesowej są założenia ideowe i organizacyjny i klimat stosunków międzyludzkich. Tego nie należy upraszczać, sprowadzając PSR na poziom geszefciarstwa.
Szumilak napisał:
Tego nie należy upraszczać, sprowadzając PSR na poziom geszefciarstwa.
Geszefciarstwo to bardzo pejoratywny termin. No cóż zostałem geszefciarzem
Co do założeń ideowych PSR, to są one bardzo jasno zdefiniowane i nie widzę żadnego powodu majstrowania przy statucie PSR. Jeśli zaś chodzi o klimat stosunków międzyludzkich, to widocznie, pomimo tak wielkiej ideowości organizacji, zdarzają się całkiem bezideowi osobnicy, dla których najważniejsze jest praktykowanie znanego wierszyka "strzyżone, golone".
A może by tak wystrzyc i wygolić z nich PSR? Zamordyzm! Brak wolności wypowiedzi! - wykrzyknie niejeden z nich. Ja im na to odpowiem: PSR, obok wyznawania wspólnych idei, powinien być zbiorem ludzi, którzy się lubią i szanują, chcą być ze sobą, znają empatię nie tylko ze słownika wyrazów obcych, lubią coś zrobić dla dobra wspólnego....
Łyżka dziegciu jest w stanie zatruć beczkę miodu. Toksyczni ludzie są w stanie zatruć życie całej organizacji.
Szumilak napisał:
Rzecz w tym, że działalność PSR to nie jest 'robienie interesów'.
Rzeczywiście, sukces w biznesie zależy w największym stopniu od ludzi. Ale sukces organizacji ideowej, jaką jest PSR, mierzy się inną miarą. Dlatego stosunkowo bardziej istotne niż w organizacji biznesowej są założenia ideowe i organizacyjny i klimat stosunków międzyludzkich. Tego nie należy upraszczać, sprowadzając PSR na poziom geszefciarstwa.
Skoro teza Andrzeja Wendrychowicza o zaufaniu międzyludzkim sprawdza się w biznesie, gdzie nie ma żadnych sentymentów, bo to walka o byt, to tym bardziej sprawdzać się będzie w warunkach współpracy ludzi napędzanych jedną ideą, gdzie łączy nas wspólnota interesów; żeby pociagnąć porównanie - jesteśmy jednym przedsiębiorstwem, a nie kontrahentami. Zatem argument o "geszefciarstwie" wymierzyłeś w samego siebie.
No i na koniec, czy musimy przemawiać tak pejoratywnymi skojarzeniami?
Ławreszuk napisał:
Skoro teza Andrzeja Wendrychowicza o zaufaniu międzyludzkim sprawdza się w biznesie, gdzie nie ma żadnych sentymentów,
Zastanów się, zanim napiszesz coś takiego. To, że AW napisał, że kilka spraw udało mu się załatwić bez nadmiaru formalności, nie znaczy, że zaufanie międzyludzkie sprawdza się w biznesie. Tysiące oszustów i cwaniaków wykorzystujących czyjeś zaufanie wyraźnie przeczy tej 'tezie', tak samo jak miliony oszukanych - i dowodzi, że chociaż działa korzystnie, to generalnie się nie sprawdza.
Ławreszuk napisał:
Zatem argument o "geszefciarstwie" wymierzyłeś w samego siebie.
Niedorzeczność.
Ławreszuk napisał:
No i na koniec, czy musimy przemawiać tak pejoratywnymi skojarzeniami?
Nie musimy.
Wrócę jeszcze do sprawy zaufania międzyludzkiego we wspólnych przedsięwzięciach. Na początku przedsięwzięcia takie zaufanie dominuje. Wszyscy ochoczo udzielają go sobie nawzajem i wybranym władzom. Sielanka, jak w młodym małżenstwie. Ale po jakims czasie zaczynają się dziać różne rzeczy. Czas płynie i sytuacja ewoluuje. Tak się dzieje w każdej organizacji, PSR nie jest wyjątkiem. Z działaniem organizacji zaczynają wiązać się różne interesy i interesiki. Nie chcę się o tym rozpisywać. Wtedy ratunkiem dla organizacji są nie gadka o zaufaniu i klepanie po plecach, ale dobrze napisane dokumenty: statut, ordynacja wyborcza, czyli reguły życia organizacji.
\
Ludzie działają na dwóch płaszczyznach relacji. Rysując je schematycznie... Płaszczyzna pierwsza - relacje przyjacielskie, altruistyczne, oparte na wymianie, nie przywiązujące wagi do interesu osobistego. Płaszczyzna druga - relacje biznesowe, tutaj ważna staje się waga tego, co daję i tego, co otrzymuję, ważny staje się zysk. Nie uważam, że słuszny jest wyłącznie jedyny kierunek. Haniebna jest jedynie jednoczesna nierównowaga w relacji. Nie do przyjęcia jest, jeśli osoby tworzą swoją prywatną własność, korzystając ze społecznej pracy innych osób. Każdy z nas popełnia błędy. Część pomyłek wynikać może z braku jasnych ustaleń odnośnie obowiązujących zasad. Dlatego uważam za ważne ustalenie zasad. Ważne ze względu na dalszy rozwój Stowarzyszenia.
Reasumując - albo tworzymy organizację, gdzie każdy z nas tworzy projekt będący jego własnością. Wtedy informuje o tym publicznie i albo ludzie zgadzają się dla niego pracować, albo płaci za pracę innych osób. Drugie rozwiązanie - wszystkie wytwory pracy - są własnością Stowarzyszenia - ze stosowną informacją o wniesionym wkładzie twórców.
Problem, który podniósł M. Szumilak - pytanie o powody odejścia z PSR, jest o tyle trudne do przeprowadzenia, że na forum PSR wypowiadać mogą się tylko członkowie PSR. Nie ma więc platformy do rozmowy z opcją inną niż obowiązująca:)
Nie wiem, co jest potrzebne innym, żeby nie odchodzili, wiem, co jest potrzebne mnie. Rzeczywiście biorę pod uwagę rezygnację z członkostwa w PSR. Możliwe, że jest faktycznie tak, że sposób powstania tak ważny, że nie do przeskoczenia. Możliwe, że łatwiej zbudować coś zupełnie nowego niż grzebać się w zmianie, która może wcale nie być możliwa. Dla mnie takim rozstrzygnięciem będzie najbliższy Zjazd.
Tak - czasem trzeba zareagować. Marek pewnie nie pamięta sprawy Ryszarda Siwca, bo jest za młody, jednak zgodzi się pewnie ze mną, że są momenty, kiedy obojętność lub milczenie, staje się zgodą, staje się poparciem sytuacji obowiązującej.
Z tymi "świętymi krowami" to było całkowicie poważnie, Marku P.
Całkiem osobny oftopik - proszę o informację o powodach odrzucenia kandydatury placownika na członka PSR - rozumiem, że powodem była krytyka wobec Mariusza Agnosiewicza. Jeśli się mylę - proszę o sprostowanie. Jeśli powodem były wypowiedzi odnośnie M.A. - proszę o podanie konkretnych przykładów wyrażeń, które Zarząd uznaje za niedopuszczalne wobec każdego członka Stowarzyszenia lub wyłącznie wobec Mariusza Agnosiewicza.
Przynależność do innych organizacji.
Inne organizacje interesują mnie w kontekście wspólnych celów. Jeśli mi z nimi po drodze, jestem otwarta na współpracę niezależnie od prywatnych animozji. Nie jestem zwolennikiem wykluczania osób należących do legalnie działających organizacji (przy założeniu, że nie niosą ze sobą antyhumanistycznych treści) z uwagi na tę przynależność. Nie będę strzelała sobie w stopę działając przeciwko potencjalnym sprzymierzeńcom.
Jednocześnie nie zgadzam się, aby jakakolwiek przynależność lub cecha stanowiła powód do wyłączenia z prawa do oceny postępowania danej osoby. Jeśli powiem, Marku Pawłowski, że nie podoba mi się Twoje postępowanie i że Ci nie ufam, czy znaczy to, że mam antymasońskie poglądy? Czy jeśli Ty powiesz, że mi nie ufasz - czy oznacza to dyskryminację jednoosobowej skośnookiej frakcji członkiń PSRu?
Marek podniósł zasługę portalu Racjonalista.pl dla naszego "pola rażenia". Tak, rzeczywiście, wiele osób trafia najpierw na Racjonalistę, a później do PSR. Jednak, moim zdaniem, jeśli chcemy stanowić prężnie działającą organizację - powinniśmy skupić się przede wszystkim na budowaniu własnego wizerunku w necie, nie opierając się wyłącznie na jednym partnerze. Dywersyfikacja w każdej dziedzinie niesie ze sobą większe bezpieczeństwo. Niezależnie od wdzięczności za dotychczasową współpracę i otwarcia na dalszą.
Katarzyna napisał:
Jednak, moim zdaniem, jeśli chcemy stanowić prężnie działającą organizację - powinniśmy skupić się przede wszystkim na budowaniu własnego wizerunku w necie, nie opierając się wyłącznie na jednym partnerze. Dywersyfikacja w każdej dziedzinie niesie ze sobą większe bezpieczeństwo.
Budowanie własnego wizerunku - naturalnie. Dywersyfikacja = większe bezpieczeństwo - jasne. Ale dlaczego akurat obawy przed owym nie wymienianym z nazwy/nazwiska jedynym partnerem ma być głównym motorem naszego działania? Ja na przykład jestem od wielu, wielu lat całkowicie uzależniony od mojej jedynej partnerki i wcale, ale to wcale nie wybieram się na odwyk.
Kasiu, wybacz, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że Ty także zamierzasz we Wrocławiu skupić się na sprawach formalnych i personalnych. Szkoda, bo akurat Ty nie raz, nie dwa pokazałaś, jak dużo wspaniałych projektów (okropnie nie lubię tego słowa, wytrychu) może wymyślić i zrealizować "jednoosobowa skośnooka frakcja członkiń PSRu" 
Katarzyna napisał:
Jednocześnie nie zgadzam się, aby jakakolwiek przynależność lub cecha stanowiła powód do wyłączenia z prawa do oceny postępowania danej osoby. Jeśli powiem, Marku Pawłowski, że nie podoba mi się Twoje postępowanie i że Ci nie ufam, czy znaczy to, że mam antymasońskie poglądy? Czy jeśli Ty powiesz, że mi nie ufasz - czy oznacza to dyskryminację jednoosobowej skośnookiej frakcji członkiń PSRu?
Kasia
Choć mnie zaczepiasz - stawiając to pytanie - myślę, że odpowiedź znamy oboje. Brzmi "NIE". Masz prawo nie akceptować mojego postępowania i nie ufać mi. W najgorszym wypadku odbiorę to jako "antymarkowe" poglądy. I odwrotnie - "antykasine". Masonów już w to nie mieszajmy :-)
Marek
Legenda Forum:
© 2006-2012 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt z administratorem: admin [at] psr.org.pl. Developer: Eysmont Media